„Kategori” czy „kategorii” – dylemat wydaje się błahy, ale w praktyce dotyka sedna: jak działa współczesna fleksja polska i na ile można jej „ufać na ucho”? Forma pojawia się w opisach produktów, pracach naukowych, na blogach, w interfejsach sklepów internetowych. Co gorsza, oba warianty – poprawny i błędny – wyglądają „prawie dobrze”, więc błąd łatwo przechodzi niezauważony. Żeby naprawdę rozwiązać ten problem, nie wystarczy zapamiętać jednej poprawnej formy. Potrzebne jest zrozumienie, z czego ta forma się bierze i dlaczego druga brzmi wprawdzie swojsko, ale jest językowo wadliwa.
Na czym dokładnie polega problem z „kategorią”?
Rzeczownik „kategoria” należy do żeńskich rzeczowników zakończonych na -ia. W mianowniku liczby pojedynczej wszystko jest jasne: „ta kategoria”. Wątpliwość pojawia się wtedy, gdy trzeba użyć form przypadków zależnych, np. dopełniacza: „nie ma… czego? kategorii czy kategori?”.
Źródła niepewności są co najmniej trzy:
- istnieje wiele rzeczowników, które w dopełniaczu mają końcówkę -i („fabryka – fabryki”, „ulica – ulicy”),
- w mowie ciąg „-rii” wymawia się szybko i bywa „skracany” w odczuciu użytkowników języka,
- Internet utrwala błędy – jeśli forma „kategori” pojawia się często, zaczyna wyglądać na dopuszczalną.
Problem nie dotyczy więc jednego słowa, lecz całej grupy rzeczowników w rodzaju „historia, kategoria, galeria, teoria, materia”. Przy tych wyrazach część osób intuicyjnie się waha, czy końcówkę zapisywać jako -ii, czy skrócić do -i.
Forma „kategorii” jest jedyną poprawną formą we współczesnej polszczyźnie; zapis „kategori” jest błędny, choć bywa rozpowszechniony.
Jak naprawdę odmienia się „kategoria”? Analiza systemowa
Żeby wyjść poza proste „zapamiętaj, że tak jest”, warto przyjrzeć się odmianie „kategorii” w kontekście szerszego wzorca fleksyjnego.
Wzorzec: rzeczowniki żeńskie zakończone na „-ia”
„Kategoria” zachowuje się tak samo jak cała grupa wyrazów: „historia, teoria, galeria, poezja, misja, presja, agencja”. Można je podzielić na dwie podgrupy, co dobrze widać w odmianie:
1. Typ „historia, kategoria, teoria, galeria”
Dla tego typu rzeczowników charakterystyczna jest końcówka -ii w kilku przypadkach:
- dopełniacz l.poj.: nie ma kategorii, historii, teorii, galerii,
- celownik l.poj.: przygląda się kategorii, historii, teorii,
- miejscownik l.poj.: mówi o kategorii, historii, teorii.
W praktyce oznacza to, że jeśli w mianowniku jest „kategoria”, to w konstrukcjach typu „brak kategorii”, „w ramach kategorii”, „opis kategorii” poprawna będzie zawsze forma z -ii.
2. Typ „misja, presja, agencja, wizja”
Te słowa mają uproszczoną, bardziej jednorodną wymowę i pisownię, ale wciąż pojawia się końcówka z dwiema literami „i”:
- „nie ma misji”, „nie ma wizji”, „opis agencji”
- „o misji”, „o wizji”, „o agencji”.
Różnica jest raczej fonetyczna i morfologiczna (inny sposób wymawiania i inne poprzedzające spółgłoski), ale kluczowe pozostaje to, że końcówka -ii w tych przypadkach jest standardem, a pojedyncze „i” przy takich rzeczownikach w dopełniaczu i miejscowniku nie występuje.
Dlaczego „kategorii”, a nie „kategori”?
Forma „kategorii” jest wynikiem nakładania się dwóch elementów:
- Tematu wyrazu „kategori-” (tak jak „histori-”, „teori-”),
- końcówki przypadków zależnych: -i.
W zapisie obie te części stykają się, dając -ii. Podobnie jest w wyrazie „policja” – temat „policj-” + końcówka „-i” daje zapis „policji”. W mowie całość ulega pewnemu uproszczeniu artykulacyjnemu, ale w piśmie zachowuje się obie litery „i”, bo odpowiadają różnym funkcjom: jedna należy do rdzenia (tematu), druga do końcówki fleksyjnej.
Wariant „kategori” można wytłumaczyć jedynie jako graficzne uproszczenie, które całkowicie pomija ten fakt. Jest to skrócenie prowadzące do utraty informacji o strukturze wyrazu – po prostu „obcięcie” jednej z potrzebnych liter.
Sekwencja „-ii” w „kategorii” nie jest przypadkowym „podwojeniem liter”, ale wynikiem złożenia tematu wyrazu i końcówki fleksyjnej; dlatego skracanie jej do „-i” jest błędem, a nie dopuszczalnym wariantem.
Stanowisko słowników i normy językowej
Normatywne źródła językowe są w tym punkcie wyjątkowo zgodne. Zarówno słowniki ogólne języka polskiego, jak i słowniki poprawnościowe konsekwentnie notują tylko jedną formę:
- dopełniacz l.poj. – „kategorii”,
- celownik l.poj. – „kategorii”,
- miejscownik l.poj. – „(o) kategorii”.
Forma „kategori” nie występuje jako wariant, nie jest oznaczana jako potoczna, regionalna ani przestarzała. Funkcjonuje wyłącznie jako błąd ortograficzny i fleksyjny. Dla językoznawców to sprawa dość oczywista, bo wpisuje się w szerszy, jednolity wzorzec odmiany, a system polskiej fleksji nie ma tu żadnego „wyjątku”, który by uzasadniał skrócenie.
Warto dodać, że poradnie językowe przy uczelniach i instytutach polonistycznych regularnie odpowiadają na pytania tego typu i za każdym razem podkreślają: poprawna jest wyłącznie forma „kategorii”. Odpowiedzi te są publicznie dostępne i powielają tę samą linię argumentacji: analogia do słów „historii, teorii, galerii, policji”.
Dlaczego „kategori” jest tak często spotykane? Analiza przyczyn
Mimo jasnej normy, w wyszukiwarkach, na stronach sklepów czy w mediach społecznościowych pojawiają się konstrukcje typu:
- „Dodaj produkt do kategori”,
- „Brak kategori w tym dziale”,
- „Lista kategori: elektronika, moda, książki”.
Skala błędu wskazuje, że nie jest to zwykła nieuwaga, ale efekt kilku nakładających się zjawisk.
1. Myląca analogia do rzeczowników zakończonych na „-a” bez „-ia”
Dla wielu użytkowników języka silnym wzorcem jest odmiana typu „fabryka – fabryki”, „grupa – grupy”, „ulica – ulicy”. Stąd proste (choć błędne) przeniesienie schematu na słowo „kategoria”: „skoro fabryka – fabryki, to może kategoria – kategori?”. To działa tylko na poziomie intuicji graficznej, bez uwzględnienia innej budowy wyrazu – obecności „-ia” w temacie.
2. Uproszczenie fonetyczne
Przy szybkim mówieniu ciąg „-rii” brzmi czasem mniej wyraźnie niż w zapisie. Zdarza się, że słuchowo rejestrowane jest coś bliższego „kateguri”, co sprzyja później skróceniu zapisu. Jednak polska ortografia jest w tym miejscu dość konserwatywna: trzyma się zarówno tematu, jak i końcówki, nawet jeśli ich zlanie się w wymowie kusi prostszym zapisem.
3. Presja pośpiechu i formatów cyfrowych
W panelach administracyjnych, formularzach, tabelkach i krótkich labelkach UI często „ścina się” tekst do minimum. Przy braku korekty językowej taka skrócona forma raz wprowadzona, potem kopiowana i powielana, staje się dla użytkowników „normalnym widokiem”. Mechanizm jest prosty: im częściej błąd widać, tym słabsza staje się czujność wobec jego niepoprawności.
4. Brak kontaktu z normatywnymi źródłami języka
Wielu użytkowników języka opiera się wyłącznie na „sile przyzwyczajenia” i obserwacji Internetu jako jedynego autorytetu. Skoro „wszyscy tak piszą”, to zaczyna się wydawać, że forma jest dopuszczalna. Tymczasem w obszarach, gdzie liczy się poprawność (edukacja, administracja, nauka), to nie frekwencja w Google decyduje o normie, tylko system językowy i słowniki.
Konsekwencje wyboru formy: kiedy błąd naprawdę szkodzi?
Na poziomie komunikacyjnym obie formy – „kategori” i „kategorii” – są zrozumiałe. Odbiorca wie, o co chodzi. Problem jest inny: co taki błąd mówi o nadawcy tekstu i w jakich kontekstach może osłabić wiarygodność?
W tekstach o charakterze oficjalnym, naukowym, edukacyjnym lub urzędowym błąd w podstawowej odmianie rzeczownika wygląda po prostu nieprofesjonalnie. W pracy dyplomowej, instrukcji, raporcie czy dokumentacji technicznej powtarzające się „kategori” mogą sugerować brak dbałości o język, a czasem nawet utrudniać pozytywną ocenę tekstu przez recenzentów.
W obszarze komercyjnym (sklepy internetowe, aplikacje SaaS, strony firmowe) sprawa bywa bardziej zniuansowana. Klient raczej nie zrezygnuje z zakupu przez jedno „i”, ale:
- przy dużej liczbie drobnych błędów tworzy się wrażenie amatorszczyzny,
- w tekstach kierowanych do sektorów wymagających precyzji (prawniczy, medyczny, edukacyjny) taki błąd jest bardziej rażący,
- dla części odbiorców poprawność językowa jest nieuświadomionym wyznacznikiem rzetelności marki.
W sferze edukacyjnej sprawa ma jeszcze jeden wymiar: uczniowie i studenci uczą się przez naśladownictwo. Jeśli w materiałach dydaktycznych pojawia się błędna forma, jest ona potem bezrefleksyjnie powielana w wypracowaniach, referatach, prezentacjach.
Praktyczne rekomendacje i proste sposoby zapamiętania
Rozstrzygnięcie dylematu „kategori czy kategorii” w codziennej praktyce wymaga mniej wysiłku, niż się wydaje. Warto zastosować kilka prostych strategii.
1. Zasada skojarzeń: „jak policji i historii”
Dobrze działa metoda tworzenia „łańcucha skojarzeń”:
- „policja – policji”,
- „historia – historii”,
- „kategoria – kategorii”.
Te trzy wyrazy razem tworzą mały „pakiet”, który łatwo przywołać z pamięci. Wystarczy w głowie dopisać „-ii” tak, jak w znanych już formach „historii” i „policji”.
2. Zasada tematu: tam gdzie w mianowniku jest „-ria”, w odmianie pojawi się „-rii”
Jeśli wyraz w mianowniku kończy się na sekwencję „-ria” (historia, kategoria, teoria, galeria), to w dopełniaczu temat będzie miał postać „-ri-”, a końcówka „-i”. Razem: „-rii”. Zapis „kategori” łamie tę regułę, bo skraca temat, tak jakby w mianowniku było „kategora”, czego oczywiście nie ma.
3. Świadome podejście w tekstach profesjonalnych
W treściach, które firmują czyjąś markę, wiedzę lub kompetencje, warto traktować to słowo jako słowo kontrolne: zawsze przy redakcji zwrócić szczególną uwagę na wszystkie formy „kategor…”. Dotyczy to zwłaszcza:
- tytułów w panelach administracyjnych („Zarządzanie kategoriami”, „Edycja kategorii”),
- etykiet formularzy („Wybierz kategorię”, „Brak kategorii”),
- podpisów wykresów i tabel („Podział według kategorii produktu”).
W razie wątpliwości warto stosować prosty test: ułożyć w myślach zdanie z wyrazem „historia”. Jeśli w danym miejscu pasuje forma „historii”, to takie samo zakończenie musi mieć „kategorii”.
W praktyce zawodowej najbezpieczniej jest przyjąć prostą regułę: w każdej oficjalnej i publicznej komunikacji używać wyłącznie formy „kategorii”; zapis „kategori” można potraktować co najwyżej jako błędne hasło, na które warto się pozycjonować w wyszukiwarce, ale nie powielać go w treści.
Ostatecznie wybór między „kategori” a „kategorii” nie jest sprawą gustu ani „spolszczonego” zapisu, tylko kwestią spójności z systemem języka. Rozumienie tego systemu pozwala świadomie decydować, jak pisać – i nie zdawać się wyłącznie na przyzwyczajenie czy masowe wzorce z Internetu.
